1

Przez okres świąteczno-noworoczny zaniedbałam pisanie na blogu i nie tylko to. Jeszcze nie próbowałam stanąć na wadze, bo się boję. Ale na pewno przytyłam, bo czuję się ociężała. Ogólnie wszyscy poza Zuzią przytyliśmy. Moje postanowienie noworoczne to odchudzić siebie i Julka. Julek przez święta przytył 3 kg i dostał brzuszka. Zamierzam mu wykupić karnet na basen. Wtedy miałabym większą motywację, bo chodzilibyśmy razem popływać. Zastanawiam się nad zmianą dietetyka. Chodzi mi przede wszystkim o to, że mam teraz zły dojazd. Koleżanka korzysta z porad pani, która dojeżdża do domu. Można umówić się nawet w weekend na taką domową wizytę. Dojazd jest gratis. Płaci się tylko za wizytę 80zł. Na razie i tak nie mogę jechać na wizytę u mojej dietetyczki, bo będę mieć wolne dopiero w ostatnim tygodniu stycznia. Po drugie głupio mi iść na tą wizytę, bo zamiast w ciągu ostatnich 2 miesięcy coś schudnąć, przytyłam. Ale nie zamierzam rezygnować, tylko biorę się za siebie kolejny raz.


Jedna odpowiedź do wpisu “5 stycznia”

  1. Bianka

    Często ludzie własnie narzekają, że jest problem z dojazdem, jeśli chodzi o dietetyka lub siłownię. Nie dziwię się, bo jeżeli ktoś pracuje i ma dzieci, to ma naprawdę sporo na głowie, a taka ‘wyprawa’ to nawet kilka godzin… Pomysł z dietetyczką, która dojedzie do Ciebie, rewelacyjny :)
    To ja kolejny raz życzę powodzenia i trzymam kciuki!


Trackbacki/Pingbacki


Zostaw komentarz