0

Znowu zaliczyłam wizytę  dietetyczki. Tym razem miałam wizytę w domu. Pokazałam jej zawartość mojej lodówki, wypełniłam ankietę, zostałam zważona i zbadała mi skład ciała. Teraz czekam na opracowaną przez nią dietę 1000 kcal. Mam ją dostać e-mailem. Potem mam się z nią spotkać za 2 tygodnie u mnie w domu. Pokaże mi jak przygotować różne potrawy. Poza tym ma dzwonić do mnie, aby mnie motywować i pytać o rezultaty. Wg niej powinnam na tej diecie chudnąć pół kg tygodniowo. Choć nie mam tej diety, postanowiłam już od dziś przyłożyć się do odchudzania. Zamiast pszennej kajzerki zjadłam na śniadanie pól grahamki bez masła, tylko z plasterkiem polędwicy z indyka. Mam też na obiad sałatkę z kurczakiem. Od dziś zero słodyczy. Ostatnio za bardzo sobie pofolgowałam. Jak małe dziecko nie mogłam oprzeć się np czekoladzie milce yogurtowej. To się odbiło niestety jak zwykle na wadze. Nadal jednak jestem pełna optymizmu, że uda się mi schudnąć.


Zostaw komentarz