Ostanie tygodnie upłynęły mi i moim bliskim na chorowaniu. Najpierw była zwykła grypa, a potem dopadla dzieci tzw. żołądkowa. Mnie ta druga ominęła, a szkoda, bo można było schudnąć :-) Julek schudł 7 kg, ale bylo z czego(z 56 na 49). Jeszcze nie do końca przeszło, ale to już końcówka choroby zwalczana antybiotykiem. Leżenie w łóżku nie pomogło mojej diecie. Najważniejsze, że nie przytyłam. We wtorek była u mnie pani dietetyk i ograniczyla mi spożywane porcje i kalorie. To ma mi pomóc. W ostatnim czasie zrobilam sobie różne badania, z których wynika, że morfologia mi się polepszyla, tarczyca w normie, ale niestety mam za duży cholesterol i muszę brać na to leki. Ciekawe jak to zniesie moja wątroba? Jutro po dwóch tygodniach wracam do pracy. I wszystko wróci do normy.
Zostaw komentarz