4

W tym roku spędziłam 3 tygodnie na Mazurach. Bardzo się cieszyłam na ten wyjazd. Pojechaliśmy w okolice Powałczyna do miejscowości Piasutno Kolonia, 20km od Szczytna. Wyjazd miał swoje plusy i minusy. Zacznę od minusów. To totalna dziura. Do najbliższego sklepu w Piasutnie 5km. Do jeziora 500m przez las pełen krwiopijców i kleszczy. Domek wyglądał zupełnie inaczej niż w internecie. Każdy pokój osobno. Łazienka i kuchnia na zewnątrz. W nocy był problem z dotarciem w ciemnościach do łazienki. Poza tym musiałam dopłacić 40zł za prąd, a o tym nie było mowy na początku. Jedno łóżko było wygodne. W rezultacie dzieci spały na materacach z huśtawki ogrodowej. A teraz plusy. Pogoda nie była taka zła. W okolicy piękne lasy i jeziora. Pełno grzybów. Mieliśmy do dyspozycji ogród z huśtawką ogrodową, gdzie mogliśmy opalać się, grilować. Dużo leżałam na huśtawce i czytałam. Dzieci miały z kim się bawić i się nie nudziły. Pani gospodyni gotowała smaczne obiady. Ogólnie więcej plusów. Ale w przyszłym roku wybiorę trochę większą miejscowość, bo bez samochodu trudno być w takim miejscu.


Odpowiedzi: 4 do wpisu “Moje wakacje na Mazurach”

  1. lika

    Aniu, fajnie że odpoczełaś. Takie wyjazdy też sa potrzebne, z dala od huku, hałasu i tłumu ludzi.
    My byliśmy w Karpaczu, więc tłum jak na Krupówkach i tęskiłam za ciszą. Na każdym kroku słodycze i różne inne pyszne pokusy. Coś strasznego (zwłaszcza przy braku silnej woli :-). To jak, bierzemy się od 1 września?

  2. ania

    Myślę, że musimy się wziąźć za siebie. Mi dużo przybyło. Ale zróbmy to razem to będzie łatwiej.

  3. ania

    Agnieszko, niech tak będzie. Zacznijmy odchudzanie od września. Mi dużo przybyło przez wakacje. Aż wstyd o tym pisać.

  4. lika

    Aniu, mam to samo, niestety. Klasyczne joojo. Jest więcej niż było na początku :-(
    Ale warto znów zacząć, żeby czuć się lepiej – dla samej siebie. Początek 1 września!!!


Trackbacki/Pingbacki


Zostaw komentarz