W tym roku spędziłam 3 tygodnie na Mazurach. Bardzo się cieszyłam na ten wyjazd. Pojechaliśmy w okolice Powałczyna do miejscowości Piasutno Kolonia, 20km od Szczytna. Wyjazd miał swoje plusy i minusy. Zacznę od minusów. To totalna dziura. Do najbliższego sklepu w Piasutnie 5km. Do jeziora 500m przez las pełen krwiopijców i kleszczy. Domek wyglądał zupełnie inaczej niż w internecie. Każdy pokój osobno. Łazienka i kuchnia na zewnątrz. W nocy był problem z dotarciem w ciemnościach do łazienki. Poza tym musiałam dopłacić 40zł za prąd, a o tym nie było mowy na początku. Jedno łóżko było wygodne. W rezultacie dzieci spały na materacach z huśtawki ogrodowej. A teraz plusy. Pogoda nie była taka zła. W okolicy piękne lasy i jeziora. Pełno grzybów. Mieliśmy do dyspozycji ogród z huśtawką ogrodową, gdzie mogliśmy opalać się, grilować. Dużo leżałam na huśtawce i czytałam. Dzieci miały z kim się bawić i się nie nudziły. Pani gospodyni gotowała smaczne obiady. Ogólnie więcej plusów. Ale w przyszłym roku wybiorę trochę większą miejscowość, bo bez samochodu trudno być w takim miejscu.
















25 August, 20:13
Aniu, fajnie że odpoczełaś. Takie wyjazdy też sa potrzebne, z dala od huku, hałasu i tłumu ludzi.
My byliśmy w Karpaczu, więc tłum jak na Krupówkach i tęskiłam za ciszą. Na każdym kroku słodycze i różne inne pyszne pokusy. Coś strasznego (zwłaszcza przy braku silnej woli :-). To jak, bierzemy się od 1 września?
26 August, 11:48
Myślę, że musimy się wziąźć za siebie. Mi dużo przybyło. Ale zróbmy to razem to będzie łatwiej.
26 August, 11:53
Agnieszko, niech tak będzie. Zacznijmy odchudzanie od września. Mi dużo przybyło przez wakacje. Aż wstyd o tym pisać.
26 August, 19:13
Aniu, mam to samo, niestety. Klasyczne joojo. Jest więcej niż było na początku :-(
Ale warto znów zacząć, żeby czuć się lepiej – dla samej siebie. Początek 1 września!!!