1

Po zastosowaniu przeze mnie diety oczyszczającej (2 dni stosuję) schudłam 2kg. Jeszcze spróbuję dziś i jutro i wrócę do mojej diety. Zaczęłam pić zieloną herbatę, bo wspomaga odchudzanie. Nie pisałam o tym wcześniej, ale szykuje mi się operacja wycięcia polipa z macicy. Wyszło to w badaniu usg. Dostałam skierowanie do szpitala. Dzwoniłam już tam i muszę pojechać na konsultację i ustalenie terminu. Poczytałam w internecie na ten temat i tylko się zdenerwowałam. Staram się jak najmniej o tym myśleć. Podobno po operacji trzeba przyjmować hormony, od których się tyje. A mnie i tak jest za dużo. Chciałabym już to mieć już za sobą, bo za dużo o tym myślę.


0

Tyle się działo, że dopiero teraz mogę podsumować mój pobyt w Hotelu Miłomłyn Zdrój na Mazurach. Jestem bardzo zadowolona z pobytu. Panuje tam miła i serdeczna atmosfera. Spędziłam tam 2 dni i 2 noce. Jedzenie w restauracji było zdrowe i pyszne. Niestety wczoraj się ważyłam i jest 2kg więcej. Do dyspozycji miałam basen, salę fitness, jakuzzi, saunę, kijki do nordic walking i rower. Korzystałam ze wszystkiego. Miałam 2 zabiegi- masaż automatyczny na łóżku wodnym (bardzo relaksujący) i elektrostymulację – masaż na łóżku pobudzanym prądem(bardzo przyjemny). Skorzystałam też z promocji na 90sekund w kriokomorze (-110¤C) oraz na zabieg na twarz kwasami. Korzystałam z sali fitness. Najbardziej spodobała mi się bieżnia, ale po południu w sobotę się zepsuła. Poznałam miłą, starszą panią, która mi towarzyszyła w wędrówkach z kijkami. Jak się rozmawia, czas szybciej płynie i więcej zeszłyśmy. W sobotę wieczorem dla gości hotelu na sali fitness była nauka tańca. Poznałam cumbę odmianę zumby i taniec rosyjski. Ledwo tę lekcję przetrwałam, bo moja kondycja słabiutka i na koniec brakło tchu, ale świetnie się bawiłam. Był też aqua aerobic. Chętnych było tak dużo, że załapałam się na drugą turę. Będę miło wspominać ten pobyt i polecam to miejsce wszystkim. Nie nudziłam się.


3

Spędzam właśnie weekend w hotelu Spa w Miłomłynie. To ten hotel, który się reklamuje w Super Linii.Jestem tu dzięki uprzejmości jednej z blogerek- Liki. Voucher obejmuje 2 dni i 1 noc w hotelu, 2 zabiegi- hydromasaż i elektrostymulacja. Wykupiłam dodatkową dobę, by nacieszyć się w pełni tym weekendem. Pokój mam 1 osobowy z łazienką. Byłam już na obiedzie, gdzie był szwedzki stół. Skusiłam się na kurczaka ze szpinakiem, dwie surówki, sok z czarnej porzeczki. Wszystkie potrawy wyglądają smacznie i są zdrowe i naturalne. Zaraz idę na pierwszy zabieg. C.d.n…


0

Nie pisałam, bo byłam zajęta przygotowaniami do Komunii Świętej mojego dziecka. Stresowałam się tym bardzo i mam to już za sobą. Msza Św. i komunia były wyły wzruszające. Niestety nie przybyli wszyscy zaproszeni goście. Moi byli teściowie byli tylko w kościele. Moją obecność zignorowali. Rozmawiali tylko z Zuzią moim byłym, gdy mnie nie było w pobliżu. Po uroczystości goście udali się do naszego domu na obiad. W sumie było 5 osób dorosłych i 6 dzieci. Dzieciaki miały kącik ze słodyczami i napojami u Zuzi w pokoju. Podzieliły się na grupy i się bawiły. My dorośli zajęliśmy duży pokój szumnie zwany salonem. Na obiad podałam na pierwsze danie rosół. Na drugie danie były pieczone ziemniaczki, devolay’e z nadzieniem pieczarkowym i żółtym serem, kotlety z piersi kurczaka, bigos. Dodatki to młoda kapusta z koperkiem, marchewka z jabłkiem i porem oraz wiosenna sałatka z kapusty pekińskiej, pomidorów, rzodkiewki, ogórka. Na deser był tort śmietankowy i szarlotka z bezą i dla dzieci lody. Nie był to może zbyt wystawny obiad, ale nie chciałam, aby jedzenie później się zmarnowało. Wg mnie wszystko było pyszne. I tak dużo zostało. Tort i szarlotkę zapakowałam gościom do domu. I tak mam jeszcze 1/3 blachy ciasta i 3 porcje tortu na dziś po obiedzie. Zostało mi 7 devolay i 9 kotletów. Zamrożę je. Sałatki zamierzam dziś zjeść jako obiad. Bigos zostawię Arturowi. Co do młodej kapusty to mam zamiar też ją zamrozić i trochę zjeść, bo to moja ulubiona potrawa. Jak byłam w wieku Zuzi zjadlam cały 5 litrowy garnek kapusty. Mamie powiedziałam, że boli mnie brzuch. Dopiero na drugi dzień odkryła moje łakomstwo, gdy chciała podać obiad. Oczywiście teraz staram się pilnować. Wczoraj nie przestrzegałam diety. Ale wg mnie i tak zjadłam niewiele. Rano z braku czasu nie zjadłam śniadania. Na obiad zjadłam najmniejszego devolaya, kapustę i trochę surówek. Potem 1 kawałek mały tortu i szarlotki. I to wszystko. Kończę, bo muszę ubrać Zuzię do kościoła na 11.30


0

Dziś się zmotywowałam i zrobiłam sobie zdjęcie, które wraz z listem i kuponem wysłałam na adres Super Linii. Waga wyjściowa:98kg! Wymiary:117/116/114. Rok temu było 120/120/120. Kupiłam też sobie nowy biustonosz, który ma miseczkę D, a nie jak rok temu E. Wszystko by było pięknie, gdyby nie to, że wieczorem zaszalałam i zjadłam nadprogramowo 3 naleśniki z dżemem. Nie wiem, co jest ze mną takiego, że nie mogłam się oprzeć. Plusem jest to, że od miesiąca na półce leży ptasie mleczko, a ja go nie otworzyłam i nie zjadłam. Pewnie te naleśniki jutro zaważą:-(